Darmowa dostawa

Darmowa przesyłka już od 150 zł. Zadzwoń pod 690 085 985 i ustal szczegóły!

Darmowa dostawa (Paczkomaty) już od 150,00 zł.
Producenci
Dlaczego wybrałem pasty bez fluoru dla siebie i rodziny? 0
Dlaczego wybieram pasty bez fluoru dla siebie i rodziny?

Dlaczego ponad 10 lat temu postanowiłem, że przestanę używać tradycyjnych past zawierających fluor?

Stało się tak, ponieważ dowiedziałem się, że fluor jest odpadem uzyskiwanym przy produkcji aluminium, który podawany w nadmiarze może być trucizną. Pomyślałem, że skoro jest on używany m.in. jako składnik trutek na szczury, to świadczy to o jego toksyczności. Jeżeli chodzi o wpływ na ludzi, to fluor sprawia, że są oni bardziej ulegli, dlatego często podawany był z wodą pitną więźniom obozów koncentracyjnych. Również po II wojnie fluor był dodawany do wody pitnej, i dzięki skutecznej propagandzie wmówiono nam, że chroni zęby i wzmacnia szkliwo. I tak działa faktycznie, ale gdy podawany jest w minimalnych dawkach. Jednak skumulowany w organizmie może mieć wpływ na powstawanie chorób psychicznych i somatycznych. W tym miejscu chętnie podzielę się swoimi własnymi doświadczeniami.

Zacznę od tego, że z jakiś powodów fluoryzacja w szkole była dla mnie koszmarem. Nienawidziłem tego smaku i pani, która pilnowała, aby każdy dobrze wyszczotkował zęby pieniącym się fluorem. Z czasem w dni, na które przypadała fluoryzacja, przestałem przychodzić do szkoły, symulując w domu ból głowy, żołądka, lub niestrawność. Ale fluor w paście mi nie przeszkadzał, jednak jego zawartość nie wpływała u mnie na wzmocnienie szkliwa, oraz samych zębów. Wprost przeciwnie, często bolały mnie zęby, w których pojawiało się coraz więcej ubytków i dentyści mieli pełne ręce roboty. Do 32 roku życia używałem past z fluorem i problemy z zębami nie ustępowały. W końcu zacząłem szukać alternatywnych rozwiązań i wtedy pojawiła się w moim życiu pierwsza pasta bez fluoru – była to pasta z pnączy wilkakory, której używałem prawie przez 5 lat. O dziwo, w tym czasie moje problemy z zębami zakończyły się! Przestały pojawiać się nowe ubytki, a kamień nazębny odkładał się w o wiele mniejszym stopniu.

Gdy dostęp do wilkakory się skończył, to natrafiłem na serię past marki Himalaya Herbals, oraz Dabur. Marka Dabur oferuje pasty z wyciągami z m.in. goździka, bazylii, miodły indyjskiej, czy też aloesu. Każda z nich spełnia inną funkcję, dlatego jeżeli potrzebujesz dobrej ziołowej pasty wybielającej, to polecam Ci Dabur Neem, lub pastę z węglem aktywnym. Z kolei na odsłonięte szyjki i paradontozę najlepsza będzie Dabur Clove, czyli pasta bez fluoru z wyciągiem z goździka. Na afty i inne podrażnienia jamy ustnej polecam pastę z aloesem, która dzięki swemu łagodnemu smakowi jest spokojnie akceptowana i używana przez moje dzieciaki. 

Od kilku miesięcy sprawdzam na swoim uzębieniu działanie pasty konopnej bez fluoru i uważam, że jest bardzo skuteczna. Pasta do zębów z olejem konopnym zapewnia znacznie lepszy efekt czyszczący, niż pasty poddane procesom chemicznym, ponieważ zapobiega chorobom zębów i jamy ustnej. Mogę tutaj śmiało przyznać, że pasta Cannadent, której używam ma działanie lecznicze i bardzo dobrze radzi sobie z takimi problemami jak próchnica, paradontoza, czy tez nadwrażliwość zębów. Dzięki swojej oleistej konsystencji świetnie doczyszcza przestrzenie między zębowe, co jest dużym jej plusem.

Z najnowszych produktów na polskim rynku polecam gorąco zestaw dwóch past DuoLife Day & Night, w których składzie znajdują się tylko naturalne substancje słodzące: ksylitol, sorbitol i stewia. Pasty DuoLife także chronią nasze zęby przed próchnicą i innymi przypadłościami, a także dbają o ich wybielenie.

Pasty do zębów bez fluoru kupisz tutaj:
Pasty do zębów bez fluoru sklep

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl